Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Polecamy

Bezpieczeństwo danych osobowych. Praktyczny przewodnik

Bezpieczeństwo danych osobowych. Praktyczny przewodnik
 

Katarzyna Ułasiuk, Michał Sztąberek

Cena: 148,00 zł

Zamów

Polecamy

Realizacja praw osób, których dane dotyczą, na podstawie rodo

Realizacja praw osób, których dane dotyczą, na podstawie rodo
 

Marlena Sakowska-Baryła, Bogdan Fischer

Cena: 128,00 zł

Zamów

Z czym się je otwarte dane?

05-12-2017 Autor: Krzysztof Izdebski

Najbardziej popularna wyszukiwarka internetowa wyszukuje w mniej niż pół sekundy ok. 40 000 wyników dla zapytania „otwarte dane”. To pojęcie jest przedmiotem wielu konferencji i artykułów. Wciąż brakuje jednak praktycznej wiedzy na temat tego, czym dokładnie są owe dane i jak z nimi pracować.

 

W czasach dań typu fast food warto zatrzymać się na chwilę i poświęcić refleksji nad gastronomią otwartości. Poniższy tekst przybliży czytelnikom „kuchnię” otwierania zasobów publicznych, dzięki czemu lepiej poczują ich smak i być może przekonają się do przejścia na tę dietę. A jest to dużo prostsze, niż się na pozór wydaje.

Przystawka. Dlaczego to jest zdrowe i warto to zamówić?

Rozwój technologii, również służących poprawie jakości życia obywateli, w znacznej mierze opiera się na danych. Dane pozwalają lepiej zrozumieć otaczającą rzeczywistość, dostarczają dowodów służących kreowaniu polityk publicznych czy ułatwiają, dzięki odpowiedniej ich analizie, uzyskanie informacji na temat problemów występujących w konkretnej społeczności. Często takich, których władze nie są, mimo najlepszych chęci, w stanie dostrzec w inny sposób. Nieodzownym elementem dostarczania danych publicznych obywatelom jest również wzrost przejrzystości funkcjonowania instytucji publicznych, co nie tylko wpływa na poprawę jakości życia i wzrost gospodarczy, ale na lepszą dbałość o finanse publiczne.

Proces pracy z danymi wydaje się skomplikowany i nawet wskazane wyżej korzyści nie stanowią zawsze wystarczającej zachęty do wdrażania polityk otwartości. Owe polityki są zaś niezbędnym elementem, by osiągnąć zamierzone efekty.

Otwieranie, udostępnianie i analizowanie danych publicznych powinno opierać się na kompleksowej strategii, w którą włączeni są urzędnicy różnych departamentów lub wydziałów z silnym elementem scentralizowanej koordynacji. Nieodzowna jest przy tym współpraca z organizacjami pozarządowymi, przedsiębiorcami, mieszkańcami czy wreszcie z innymi urzędnikami.

Pomijając na razie kwestie technologiczne, które mogą wydawać się zwyczajnie trudne, opór przed otwartością często wynika z faktu, że poruszamy się we, wciąż nieoczywistym, gąszczu przepisów. Z jednej strony ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (dalej: udip) czy ustawa z dnia 25 lutego 2016 r. o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego (dalej: upw) stanowią ramy dla jak największej otwartości, z drugiej zaś obawa przed naruszeniem prawa do prywatności jest czynnikiem mrożącym podjęcie inicjatywy. Jak ma to wciąż miejsce w przypadku publikacji rejestrów umów zawartych z podmiotami publicznymi.


Nie bez znaczenia jest również niechęć przed dzieleniem się danymi, wynikająca często z braku wiary w sens podjęcia tego wysiłku (bo i tak nikt nie będzie korzystał) czy z kultury tajemnicy występującej w konkretnej jednostce (bo jak zamieciemy problem pod dywan, to sam się rozwiąże). Tymczasem pomija się w takich przypadkach fakt, że dane nie służą wyłącznie podmiotom zewnętrznym, a ich uporządkowanie i umiejętność pracy z nimi poprawia jakość pracy samych urzędników.

Wreszcie, wspomniane wyżej, aspekty technologiczne. To prawda, że czasami wymagane jest użycie skomplikowanych i drogich narzędzi, które pozwolą na pełne wykorzystanie potencjału danych. Nie zawsze jest to jednak element niezbędny. Najczęściej wystarczą powszechnie dostępne narzędzia. Trzeba się jedynie nauczyć, jak z nich, w omawianym kontekście, korzystać.

To, co jest zawsze niezbędne, to wola do bycia otwartym. Zagadnienie otwartych danych stało się zjawiskiem pożądanym i masowym również na poziomie międzynarodowym. Zainicjowana wśród członków grupy G8 Karta Otwartych Danych1 stosowana jest przez coraz więcej krajów i instytucji lokalnych, a coroczne badania dostępności informacji, takie jak np. Open Data Barometer2, są śledzone przez rządy wielu państw, by zobaczyć, w jaki sposób podnieść swoją otwartość.

Danie I.  Jak to  wygląda i jak to  się je

Najczęściej pojawiającym się na początku pytaniem jest: „a co to są otwarte dane?” Równie często towarzyszy temu stanowisko, że urząd w zasadzie nie posiada danych, które warto byłoby otworzyć, i w ogóle mało pracuje się z danymi. Wynika to po części z tego, że praca z danymi jest codziennością, której się nie zauważa. Traktuje się je bardziej jako element tła w toku wykonywania obowiązków służbowych niż jako zjawisko, na które warto poświęcić dłuższą refleksję.

Za przykład danych mogą służyć chociażby informacje o ponoszonych wydatkach, wynikach zamówień publicznych, wpływach z podatków, beneficjentach pomocy społecznej, stopniu zanieczyszczeń, ruchu drogowym, demografii, złożonych przez mieszkańców skargach, mapach, rozmieszczeniu firm, rozkładach jazdy czy liczbie uczniów w szkołach.

[...]

Autor jest członkiem zarządu i dyrektorem programowym Fundacji ePaństwo.

 


Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę.


 

______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2017 PRESSCOM Sp. z o.o.