Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Polecamy

Obowiązki i odpowiedzialność administratora danych osobowych w świetle rodo

Obowiązki i odpowiedzialność administratora danych osobowych w świetle rodo
 

Tomasz Banyś (red.), Agnieszka Grzelak, Mirosław Gumularz, Katarzyna Witkowska-Nowakowska

Cena: 128,00 zł

Zamów

Polecamy

Mitologia rodo – konfrontacja z najczęstszymi błędami i absurdami

Mitologia rodo – konfrontacja z najczęstszymi błędami i absurdami
 

Aleksandra Zomerska, Robert Brodzik, Michał Kluska

Cena: 128,00 zł

Zamów

Rankingi osób a rodo

13-11-2020 Autor: Adam Klimowski

Każdy przepis prawa może być używany lub nadużywany wbrew swoim założeniom. Nie ma tu znaczenia intencja racjonalnego ustawodawcy, lecz determinacja zainteresowanej strony. Przekonał się o tym wydawca węgierskiego „Forbesa”.

 

23 lipca 2020 r. NAIH (z węg. Nemzeti Adatvédelmi és Információszabadság Hatóság – Krajowy Urząd Ochrony Danych i Wolności Informacji) ogłosił nałożenie dwóch administracyjnych kar pieniężnych na Mediarey Hungary Services Zártkörűen Működő Részvénytársaság (dalej: Mediarey), wydającą węgierską edycję czasopisma „Forbes”, za naruszenie przepisów rodo1. W obu przypadkach chodziło o tę samą sprawę: listy najbogatszych obywateli Węgier.


Postępowanie NAIH w sprawie Mediarey wywołało liczne kontrowersje w Węgrzech i za granicą. Tym razem nie chodziło o wymiar finansowy kary czy brak współpracy z organem nadzorczym. Padały oskarżenia najcięższego kalibru, zarówno o cenzurę i nadużywanie przepisów rodo, jak i o naruszenie prywatności osób z rankingów bogaczy.


Sytuacja Mediarey była o tyle specyficzna, że na Węgrzech nie zdecydowano się – zgodnie z art. 85 rodo – wyłączyć części przepisów o ochronie danych osobowych przy ich przetwarzaniu do celów dziennikarskich, co miało znaczący wpływ na bieg sprawy.


Debiut rodziny Barabás na liście „Forbesa”


Sprawa miała swój początek kilka lat temu. W 2015 r. na liście największych przedsiębiorstw rodzinnych „Forbesa” po raz pierwszy pojawiła się HELL Energy Magyarország Korlátolt Felelősségű Társaság (dalej: Hell Energy) – firma produkująca napoje energetyczne. Przedsiębiorstwo powstało w 2006 r. (pierwotnie pod nazwą KÖZ-PONT) i w ciągu 3 lat stało się liderem węgierskiej branży. Od początku było i wciąż pozostaje pod kontrolą jednej rodziny. Na pierwszym planie występują bracia Ernő i Zsolt Barabás, ale główną siłą sprawczą są ich rodzice – Ernő i Irén Barabás.


Ernő Barabás senior bardzo dba o prywatność swoją i rodziny. Może się więc wydawać dziwne, że pierwsza poważna reakcja familii miała miejsce dopiero w sierpniu 2018 r. Do tego czasu „Forbes” pisał o właścicielach Hell Energy między innymi w tych materiałach:

 

  • zestawienie 33 najbogatszych Węgrów, opublikowane w numerze specjalnym z 2017 r. i na stronie forbes.hu;
  • lista 25 największych rodzinnych przedsiębiorstw na Węgrzech, opublikowana w numerze z września 2017 r. i na forbes.hu.

Nie jest jasne, skąd wynikało to „opóźnienie”. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że klan Barabás i ich prawnicy po prostu czekali na wejście w życie ogólnego rozporządzenia o ochronie danych. Dopiero po 25 maja 2018 r. mogli wzmocnić siłę swoich argumentów powołaniem się na nowe europejskie prawo.


Korespondencja, rozpoczęta pismem prawnika rodziny do Mediarey z 17 sierpnia 2018 r. i zmierzająca do usunięcia wzmianek o Hell Energy czy rodzinie Barabásów z publikacji „Forbesa”, ciągnęła się przez parę lat. Jak przedstawiały się argumenty obu stron sporu?


Stanowisko rodziny Barabás


W toku korespondencji, prowadzonej z Mediarey oraz NAIH, właściciele Hell Energy wskazywali na chęć zrealizowania wobec Mediarey jako administratora ich danych m.in. następujących praw wskazanych w rodo: dostępu do danych, bycia zapomnianym oraz sprzeciwu. Ponadto istotną częścią ich stanowiska było wskazanie, że Mediarey w niewystarczającym stopniu zrealizował wobec Barabásów obowiązek informacyjny.


Chronologicznie pierwszym wnioskiem był ten w sprawie sprzeciwu. Mediarey wezwano do usunięcia z zestawienia 33 najbogatszych Węgrów i listy 25 największych rodzinnych przedsiębiorstw na Węgrzech informacji o rodzinie Barabás i Hell Energy. Chodziło o imiona, nazwiska, a także informacje o sytuacji finansowej i osobistej, w tym relacjach rodzinnych. Wykorzystanie tych danych osobowych prawnicy familii zaklasyfikowali jako spełniane na podstawie przesłanki prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora. W ocenie właścicieli Hell Energy była to wadliwa podstawa. Ich zdaniem publikacje informacji o stanie majątku, jakich dokonywał wydawca „Forbesa”, nie mogły być uznane za spełniające wymogi art. 6 ust. 1 lit. f rodo.


Dalsza wymiana zdań, prowadzona od lutego 2019 r. już z udziałem organu nadzorczego, pogłębiała tę argumentację. Jeśliby nawet przyjąć stanowisko Mediarey i uznać, że rankingi najbogatszych Węgrów i ich firm wchodzą w zakres prawnie uzasadnionego interesu „Forbesa”, to – podnosiła rodzina Barabás – zapomniano o realizacji ważnego obowiązku z tym związanego. Nie przeprowadzono tzw. testu równowagi i nie udostępniono jego wyników rodzinie jako osobom, których dane dotyczą.


Mediarey powinna dokonać porównania własnego interesu w postaci publikacji zestawienia bogaczy z interesami lub podstawowymi prawami i wolnościami tych osób. Dopiero wtedy z punktu widzenia rodo byłoby jasne, co miałoby przeważyć: interes gazety czy prywatność opisywanej przez tę gazetę rodziny? Barabásowie podkreślali rzecz jasna, że publikacja rankingu mogłaby narażać ich podstawowe prawa i wolności. W korespondencji podnoszono np. ryzyko porwań dla okupu, jakie miałoby powstać po lekturze listy najbogatszych osób i dowiedzeniu się przez potencjalnych porywaczy, kogo „opłaca się” porwać.


Z wniesionym sprzeciwem ściśle wiązał się także wniosek o prawo do bycia zapomnianym. Rodzina Barabás powołała się na dwie współistniejące przesłanki:

  • „osoba, której dane dotyczą, wnosi sprzeciw na mocy art. 21 ust. 1 [rodo] wobec przetwarzania i nie występują nadrzędne prawnie uzasadnione podstawy przetwarzania” (art. 17 ust. 1 lit. c rodo);
  • „dane osobowe były przetwarzane niezgodnie z prawem” (art. 17 ust. 1 lit. d rodo).

Była to zatem prosta konsekwencja określenia prawnie uzasadnionego interesu jako przesłanki do przetwarzania danych.


Jeśli chodzi o wniosek w sprawie dostępu do danych, Barabásowie przyjęli tu ciekawy tok rozumowania. Uznali mianowicie, że Mediarey, gromadząc informacje na temat ich rodziny, jej składu i majętności (z wykorzystaniem metodologii amerykańskiego wydawcy „Forbesa”), stworzyli nowe dane osobowe, które dotyczyły właśnie posiadanych zasobów i sytuacji finansowej, do których rodzina nie uzyskała dostępu. Zwracano także uwagę, że wydawca nie odnosił się do wniosków familii o dostęp do tych danych lub robił to z opóźnieniem.


Niejako wisienką na torcie był zarzut niezrealizowania wobec Barabásów obowiązku informacyjnego. W wymienianych pismach podnoszono, że Mediarey spełnił wymogi art. 14 rodo jedynie w bardzo ograniczonym zakresie przez odesłanie do lakonicznej polityki prywatności na stronie forbes.hu. Nie było tam ani słowa o podstawie prawnej, okresie przechowywania informacji czy prawach osób, których dane dotyczą.

 

[...]

 

Autor jest prawnikiem i głównym specjalistą ds. ochrony danych osobowych w firmie JAMANO.

_____________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.