Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Polecamy

Rodo w praktyce – odpowiedzi na 273 najtrudniejsze pytania

Rodo w praktyce – odpowiedzi na 273 najtrudniejsze pytania
 

Bartosz Marcinkowski, Robert Brodzik, Klaudia Czarniecka, Michał Kluska, Katarzyna Kulesza, Olga Legat, Justyna Tyc

Cena: 128,00 zł

Zamów

PESEL – złe i dobre strony identyfikatora osoby fizycznej

13-11-2019 Autor: Kajetan Wojsyk

W artykule omówimy stanowisko w sprawie wykorzystywania numeru PESEL w codziennej praktyce z punktu widzenia zarówno jego posiadacza – osoby fizycznej, jak i użytkownika – wieloletniego pracownika e-administracji.

 

Od ponad 45 lat trwa dyskusja o numerze PESEL – nie o jego użyteczności, bo identyfikatory mają pomóc we wprowadzeniu ładu informacyjnego, są dobre i użyteczne, ale o tym, czy jego ujawnianie narusza prywatność i bezpieczeństwo. Czy należy go kompulsywnie (obsesyjnie) chronić przed ujawnieniem, czy też można go bezpiecznie wykorzystywać w praktyce, szczególnie w administracji?

 

Ramy artykułu nie pozwalają na szerokie rozwijanie tematu, jednak dzisiaj każdy może zgłębiać istotę numeru PESEL (Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności, https://pl.wikipedia.org/wiki/PESEL [dostęp: 29.10.2019]) stosownie do poziomu swojego zainteresowania czy poczucia zagrożenia przy jego ujawnianiu. Przywoływanie argumentów, że to robota służb specjalnych PRL realizowana w celu zwiększenia inwigilacji społeczeństwa, jest pozbawione sensu. Każde narzędzie, czy będzie to identyfikator, dowolny wyrób, np. nóż, młotek, substancja chemiczna, materiał wybuchowy, może zostać wykorzystane w dobrym lub złym celu w zależności od tego, kto nim będzie dysponował i jakie będzie miał intencje. Nie kwestionujmy zatem istoty nauki tworzącej różnego rodzaju rozwiązania.

 

Jak pokazuje wieloletnia obserwacja, wielu ludzi bardzo często dla drobnej, znikomej korzyści materialnej: gadżetu otrzymywanego w czasie imprezy kulturalnej, akcji promocyjnej nowego towaru czy usługi itp. za drobną obniżkę ceny nabycia zgadza się oddawać swoje dane osobowe, w tym dane o miejscu zamieszkania (dane w administracji chronione, np. przy oświadczeniach majątkowych i generalnie w odniesieniu do każdej osoby), które później wykorzystywane są przez podmioty zbierające dane do przesyłania różnego rodzaju reklamówek i powiadomień o kolejnych akcjach, o promocjach imieninowych itd. Owe podmioty mają na piśmie zgodę właściciela danych na takie ich wykorzystywanie i to w całej sieci.

 

Czy PESEL rzeczywiście jest potrzebny?

 

W administracji samorządowej i centralnej można się spotkać z różnymi, nieraz skrajnymi podejściami osób fizycznych do ujawniania bądź ochrony przed ujawnieniem swojego numeru PESEL.

 

Zastanówmy się zatem nad potrzebą istnienia identyfikatora osobowego. Może jest zbędny? Przez tysiące lat grupy ludzi (jeśli nie ma grupy co najmniej 2-osobowej, nie ma kogo identyfikować) wypracowały sobie różne sposoby identyfikacji, które pozwalają na rozpoznawanie się. Przecież fotografii, a nawet imion i nazwisk używanych przez każdego człowieka też kiedyś nie było, ani dokumentów osobistych w dzisiejszym rozumieniu, a jednak było wiadomo, kto jest kim, co do kogo należy, sądy rozpoznawały sprawy. Takie rozróżnianie było wystarczające w małych społecznościach, wioskach. Zwiększona mobilność ludzi jako samodzielnych, autonomicznych jednostek, poruszających się po świecie bez całej masy uwiarygodniających ich innych ludzi, majątku, znaków spowodowała, że trzeba było jednak wymyślić różnego rodzaju systemy odróżniania jednego Jana Kowalskiego od drugiego Jana Kowalskiego. I każdy kraj jakiś system identyfikacji sobie wypracował.

 

Widać to doskonale w praktyce nauczycielskiej, akademickiej. W stosunkowo małych grupach ćwiczeniowych studenci lub uczniowie o tych samych imionach i nazwiskach, ale niespokrewnieni ze sobą, w bezpośrednim kontakcie mają swoje identyfikatory osobiste biometryczne: twarze, głosy, sylwetki, są rozróżnialne wzrokowo. Na liście obecności widnieją jednak tylko jako imiona i nazwiska. W takiej sytuacji pomocny okazuje się tzw. numer albumu (czyli indeksu).

 

Czy jest to identyfikator osobowy, pozwalający na ustalenie tożsamości osoby? Jak najbardziej tak. W tym celu został wprowadzony. Czy jest „wrażliwy” tak jak numer PESEL? Nie ma istotnej różnicy, ponieważ – podobnie jak numer PESEL – nie występuje on samodzielnie, ale w powiązaniu z imieniem, nazwiskiem, nazwą uczelni, rokiem i kierunkiem studiów oraz ze specjalnością i wieloma jeszcze innymi danymi, gromadzonymi zgodnie z prawem w odniesieniu do każdego studenta. Obecnie występuje także ze zdjęciem, które pozwala i zdecydowanie ułatwia nauczycielowi akademickiemu skojarzenie danego studenta z jego aktywnością na zajęciach, z wynikami pracy i wystawieniem oceny. Przetwarzanie tych danych jest jak najbardziej celowe i zdecydowanie zmniejsza ryzyko przypisania niewłaściwej oceny innej osobie, o przypadkowo identycznym imieniu i nazwisku.

 

Numer albumu w dokumentach jest jednak powiązany z numerem PESEL, co pozwala na zapis całej historii kształcenia danego studenta na kilku uczelniach. Podobnie jak zapis historii leczenia na internetowym koncie pacjenta. Jest to zdecydowana korzyść.

 

[...]

 

Autor jest nauczycielem akademickim, ekspertem ds. jakości danych, Pełnomocnikiem Ministra Zdrowia ds. otwartości danych publicznych. Pracuje w Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia w Warszawie.

 


Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę.


_____________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.