Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Polecamy

Obowiązki i odpowiedzialność administratora danych osobowych w świetle rodo

Obowiązki i odpowiedzialność administratora danych osobowych w świetle rodo
 

Tomasz Banyś (red.), Agnieszka Grzelak, Mirosław Gumularz, Katarzyna Witkowska-Nowakowska

Cena: 128,00 zł

Zamów

Polecamy

Mitologia rodo – konfrontacja z najczęstszymi błędami i absurdami

Mitologia rodo – konfrontacja z najczęstszymi błędami i absurdami
 

Aleksandra Zomerska, Robert Brodzik, Michał Kluska

Cena: 128,00 zł

Zamów

Rejestry umów a dostęp do informacji publicznej

12-05-2021 Autor: Krzysztof Izdebski

Wydaje się, że temat dostępu do informacji publicznej w postaci rejestrów umów nie będzie wart szerszego opisania. Tymczasem życie (i podmioty zobowiązane) dostarcza nam nowych perspektyw i zachęca do opisania pewnych „oczywistości”, ale także zmierzenia się z praktycznymi uwarunkowaniami. Taki też jest spór Fundacji ePaństwo z Prezesem NBP o dostęp do rejestru zawartych przez bank umów zlecenia i o dzieło.

 

Choć pośrednio wynika to z podpisu pod artykułem, uznaję za ważne zwrócić uwagę, że jako prawnik Fundacji ePaństwo reprezentuję ją w sporze z Prezesem NBP o dostęp do tych informacji. Staram się w niniejszym artykule dochować wszelkich zasad obiektywizmu, gdyż temat wydaje mi się po prostu ciekawy i wart przedstawienia szerszemu gronu. Jednak, jako strona tego postępowania, mam też jasno określone poglądy w tej kwestii i trudno mi będzie od nich uciec. Na usprawiedliwienie dodam, że ich większą część już dwukrotnie podzielił WSA w Warszawie.

 

O rejestrach umów raz jeszcze

Warto na początku określić, co jest przedmiotem tego sporu, czyli przybliżyć czytelnikom, czym w zasadzie są rejestry umów, i ustalić, czym jest umowa, która miałaby się znaleźć w takim rejestrze.

Nie ma jednej definicji umowy. Poszukiwanie jej znaczenia sprowadza się w zasadzie do określania, z którą z wielu kategorii umowy mamy do czynienia. Dość obszernie regulują to odpowiednie przepisy Kodeksu cywilnego. Najbardziej popularną kategorią umów w zakresie określania warunków współpracy z osobami fizycznymi są, oprócz regulowanych przepisami Kodeksu pracy umów o pracę, umowy zlecenia i o dzieło. Również podmioty gospodarcze współpracujące w jakimś zakresie z jednostkami administracji publicznej związane są na ogół tymi właśnie kategoriami umów. Nie jest to jednak wyczerpujący zbiór.

Przykładowo zakupy prostego sprzętu biurowego lub kawy nabywanej na cele reprezentacyjne – jeśli mieszczą się w cenie poniżej krajowych progów dla stosowania ustawy Prawo zamówień publicznych – są dokumentowane dowodem sprzedaży, czyli fakturą lub paragonem. By opinia publiczna uchwyciła pełny obraz kosztów, które podmiot publiczny ponosi w związku z różnymi aspektami swojego funkcjonowania, zasadne wydaje się tworzenie przez te podmioty nie tyle rejestrów samych umów, ile rejestrów poniesionych wydatków.

Liderem przejrzystości w tym zakresie pozostaje od wielu lat miasto Gdańsk, które publikuje w formie otwartych danych, na bieżąco aktualizowane informacje o wszelkich poniesionych wydatkach. Rejestr połączony jest z systemem księgowym i automatycznie przekazuje raz dziennie dane do publicznie dostępnego rejestru.

 

Nieobowiązkowa powszechna praktyka publikacji

Mimo wielokrotnych zapowiedzi, a nawet zaawansowanych prac legislacyjnych, do tej pory nie ma obowiązku tworzenia lub udostępniania rejestrów zawartych w urzędzie umów. Istnieje jednak – z inicjatywy samych instytucji – praktyka ich tworzenia i publikacji. Istotną motywacją do wdrożenia tych rozwiązań był spór między opozycyjnym radnym m.st. Warszawy i jego ówczesną panią prezydent. Sąd Najwyższy w wyroku z 8 listopada 2012 r. (CSK 190/12) rozstrzygnął o największej chyba obawie również wielu innych włodarzy – czy ujawnienie imion i nazwisk osób, które zawarły umowy o dzieło lub zlecenie z jednostkami sektora finansów publicznych nie naruszy ich prawa do prywatności.

Sąd zdecydowanie stanął po stronie jawności, stwierdzając, że skoro ktoś decyduje się na wynagrodzenie pochodzące z pieniędzy publicznych, to w tym zakresie nie może uznać, że informacja o tym fakcie powinna pozostać w ukryciu. Również sądy administracyjne podążyły tą linią orzeczniczą (zob. wyroki: WSA w Krakowie z 28 lutego 2014 r., II SAB/Kr 325/14; WSA w Warszawie z 8 czerwca 2015 r., II SAB/Wa 565/15; WSA w Lublinie z 19 sierpnia 2015 r., II SAB/Lu 512/15). Po tym orzeczeniu SN m.st. Warszawa, ale też i wiele innych podmiotów publicznych, spodziewając się setek wniosków o udostępnienie informacji o danych stron umów i otrzymanych przez nie wynagrodzeniach, zdecydowało się na proaktywne informowanie opinii publicznej i zaczęło tworzyć i publikować rejestry zawartych umów.

Mimo zarysowanych problemów interpretacyjnych dość proste wydaje się rozróżnienie kategorii umów i z uwagi na ich charakterystykę podmiotowi publicznemu nie powinno sprawiać problemów przygotowanie odrębnych rejestrów dla każdego typu umów. Poza okolicznościami związanymi z typizacją przedmiotu umowy istotne pozostają odrębności wynikające choćby z zasad prowadzenia rachunkowości czy obowiązków podatkowych.

 

[...]

 

Autor jest dyrektorem programowym Fundacji ePaństwo.

_____________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.